/\/\.

 

 

 

2008____wrzesień____20___________________________________________

Odpowiedni Dżip.

Jeśli Dubai offroad, to tylko \/\/rangler. Ale jest jeden problem: aktualny model 2008, aby dostosować się do aktualnych, coraz bardziej humanitarnych przepisów, ma za dużo plastiku w sobie. Pewnie, że lżej się ginie będąc trafionym lekkim plastikowym badziewnym zderzakiem niż konkretną rurą-nierdzewką fi80 albo inną brutalną malowaną na czarno diabelską stalą... Całościowo tegoroczny egzemplarz Jeepa strasznie śmierdzi plastkiem. Czy to w ogóle jeździ?

Ehhh, prawdziwy \/\/rangler skończył się na modelu sprzed lat... *

 

* czego nieomieszkam pokazać, jak tylko dorwę z aparatem ten wyjątkowy egzemplarz zaparkowany nieopodal (a należący do znajomego amerykanina Dixona) - 2004 V8 4,4l - przy wjeździe na autostradę ryczy jak stado bawołów w drodze do wodopoju, a wiatr nieomal zrywa brezentowy daszek!!!

/\/\.

 

 

 

2008____wrzesień____13___________________________________________

Tożsamość Pustyni.

/\/\. zobaczywszy inspirujące obrazy Guglem * po ekranie malowane postanowił wylegitymować tę pobliską część świata. Sprawdzić jej tożsamość.

W ujęciu globalnym, odgórnym, wyglądało to malarsko: inspirująco i przywołująco. "To musi być przestrzeń, w której nic się nie dzieje. . . Czyli dzieje się wszystko." - wywnioskował /\/\. , który uwielbia takie miejsca.

I było to w zasięgu 2 dniowego cwału jakiegokolwiek (np.:200 konnego) pojazdu. Więc czwartkowego wieczoru, 11 września, po szybkim nakreśleniu planu działań porannych, przy szklaneczce whisky postanowili z australijskim imiennikiem Ozzishem (pseudonim w odwecie za "Polisha" ** ) porwać jakikolwiek na przykład 200 konny pustynny rydwan i ruszyć którędykolwiek, byle by w kierunku południa UAE i tych niepokojących Guglowych malunków...

Po kilku godzinach jazdy, złapana i zapytana znienacka o dokumenty, obywatelka Pustynia pokazała wreszcie swoje linie papilarne:

"Całkiem imponujące to nie-dzianie się." - zauważył /\/\. obserwując ciągnące się po horyzont piaski, bezustannie przemieszczane przez wiatr po skalistym płaskim zasolonym podłożu. "To musi być jedyne takie miejsce na ziemi." - pomyślał wpatrując się w zanikającą wśród czerwonych piasków nitkę szosy...

A tuż obok, po drugiej stronie była ściśle grodzona granica UAE z Omanem - prosta, śmiała linia tnąca całą miękką pustynną kompozycję.

/\/\. nie byłby sobą, gdyby przy okazji podróży znowu nie ujawnił swojej głębokiej fascynacji wielkimi maszynami drogowymi. Od dziecka marzył, że zostanie drogowcem wytyczającym szlaki w bezkresnym krajobrazie, jadąc wielkim, bezlitośnie pokonującym wszelkie przeszkody terenowe...

... Hammem !!!

Teki Hamm jedzie po wszystkim, bez pardonu.

Po jako takim otrzepaniu u się z piasku (liści nie stwierdzono) *** , 2 osobowa ekipa rydwanu postanowiła zwiedzić pobliski pagórek Jebel Hafeet (1240m) - czyli wydrążoną kompletnie przez drogowców, ponoć najbardziej spektakularną "górę samochodową" na świecie. Na płaski, asfaltem i kostką wykończony szczyt prowadzi 2-3 pasmowa autostrada, oświetlona i kręcąca się jak piskorz serpentynami 1km w górę... A na szczycie, młodzież pali gumę (arabską ma się rozumieć) i bawi się suto wieczorami, wspomagając się gromko klaksonami (internacjonalny behawioryzm socjalny, wszędzie na świecie jest tak samo: Pionki, Al-Ain, Detroit, Rio).

Na grani Jebel Hafeet wykuto również w skale kilka prywatnych, szczelnie strzeżonych posesji (na wysokości kilometra, z widokiem chyba na całe UAE) oraz górski hotel Mecure - 5 wielbłądowy.

Na szczęście, zbaczając z upstrzonego paloną gumą traktu, Polish i Ozzish znaleźli zagubiony (ale też wyrównany na stół) Prawdziwy Szczyt Jebel Hafeet. Tutaj to dopiero nic się nie działo, nie było również nic widać przez mgłę pustynną, więc atrakcja podwójna!

Al-Ain = stolica południa UAE, jak nasze Zakopane ;). Gościnni ludzie, smaczny Iftar **** i synchroniczne nawoływania Imamów z meczetów. Cały klimat miasta, z jego nowoczesnością, charakterem i tradycją oddaje to jedno nocne zdjęcie (co za minimalizm przekazu). Poza tym nie ma tam nic.

Iftar - kolacja arabska, na zakończenie dziennego postu, rozpoczyna się zaraz po zachodzie słońca - po sygnale Azan z meczetu (modlitwa) - wtedy wszystkie rodziny i przyjaciele rozpoczynają wspólne biesiadowanie. Podobno taki całodzienny post przez cały miesiąc oczyszcza i zbliża ludzi, natomiast /\/\. po całym dniu odczuł tylko wilcze instynkty, nagłą krwawą żądzę spożycia nieskończonych ilości mięsa oraz niepowstrzymaną wolę zabijania postronnych osobników, jeśliby nadawali się do zjedzenia (wniosek - "częste poszczenie przynosi zniszczenie").

Sklep z miodem, sklep z ubraniami (krawiec szyjący dlugie galabije) i sklep z komputerami ew. komórkami - tak wygląda całe Al-Ain - przeplataniec. I wszystko otwiera się dopiero po Iftarze.

Oto Jebel Hafeet OpenAir Hotel = WC, Air Conditioning (przewiew na wys. 1 km jest już znaczny) + widok (teoretycznie) na kilka kilometrów. Tylko klaksony i warkot silników wjeżdżających w nocy na górę młodzianów nie przemawiają za biwakowaniem samochodowym w tym miejscu...

* Apropo. Nie wiem czy wiecie, co tak naprawdę dzieje, się gdy błyskawice ogarniają nocne niebo w czasie burzy? - To właśnie błyskają flesze satelitarnej siatki aparatów GoogleMaps, pozyskują fotografie nowych obszarów świata, bądź odświeżają dokumentację starych regionów, żebyście potem mogli je wirtualnie eksplorować na ekranie. To tak gwoli wyjaśnienia, może naprawdę nie wiedzieliście...

** To drugi odwet osobnika /\/\. za przypisany mu pseudonim "Polish" (jakkolwiek by nie patrząc logiczny), poprzednim krwawym odwetem był (i przyjął się) "Jamaikish" ;) :P

*** Patrz hasło "otrzep się z liści" w Wikipedii. Nie ma? Już powinno być!

**** 15 minut czasu światowego (oczekiwanie na stolik w iftarowym bufecie) = 30 minut czasu oczekiwania arabskiego, albo więcej, jaki to prosty przelicznik...

/\/\.

 

 

 

2008____wrzesień____06___________________________________________

Down-pimp.

Oto wzorcowy przykład down-pimpu, przeciwieństwa pimpu właściwego, czyli ulepszania (względnego). W Dubaju niestety down-pimp zdarza się nader często.

Dlaczego, dlaczego, u licha ktoś to zrobił? W imię czego, jakich racji? Allahu!

Żeby skontrbalansować niesmak powstały po obejrzeniu powyższego niechlubnego wybryku motoryzacyjnego, proszę zwrócić uwagę na następujące dwa pustynne wehikuły:

1. Tapczan bez dachu marki Lamborghini - pięknie można poczuć w nim klimat pustyni - szczególnie piasek w oczach i zębach, jeśli kierowca jest z usposobienia naturalnie wesoły.

2. Piaskowa laweta matki Corvette - prokryta dokładnie wyliczoną 2,25666 milimetrową warstwą pustynnego pyłu - kolor tzw. sand-metalic black (na specjalne zamówienie dostępny w niektórych salonach, nakład ograniczony).

/\/\.

 

 

 

2008____wrzesień____04___________________________________________

Dubai Marina - Obcowizna.

Miejsca, gdzie nikt nie chodzi piechotą, a wszystko jakby niedokończone...

/\/\.

 

 

 

2008____wrzesień____02___________________________________________

Aaa, furaaaah !!!

Powrót wątku motoryzacyjnego w wielkim (ja myślę) stylu. Klasa. Z garażu bym nie wyrzucił !

/\/\.

 

 

 

2008____wrzesień____01___________________________________________

Ramadan Kareem!

Spokój, pokora i skupienie, modlitwy, post. Tu się nie jje, nie pije, nie żuje, nie mlaska ani nie rozpuszcza żadnych zapachów, dopiero po zmroku. Jest to też okazja do odwiedzin rodziny i wspólnego świętowania.

A wszystko z powodu tego, że właśnie w tym 9-tym miesiącu roku Anioł Gabriel przeczytał wreszcie Koran i przekazał później tę wielką księgę prorokowi Muhammedowi, który następnie szerzył jej treści dalej.

Wielkie wydarzenie świata islamu ukoronowane jest wielkim świętowaniem na zakończenie postów - Eid Ul-Fitr - czyli kilkoma wesołymi dniami państwowo wolnymi od pracy (oprócz normalnego, krótszego (do ~14.00) dnia pracy podczas postu).

Takie nasze Boże Narodzenie w wydaniu bardziej radykalnym - islamskim.

/\/\.

 

http://miroslawski.net

k.miroslawski@vp.pl

http://picasaweb.google.com