/\/\.

 

 

 

2008____listopad____07____________________________________________

D u b a i n d u s t r i a l

Fascynacja osobnika /\/\. Maszynami. Bez Mas, z dala od Miasta.

Fabryka w Ras-Al-Khaimah (RAK), fabryka w Diba Al Hisn, fabryka w Jazirat Al Hamra - wszystkie idealnie wkomponowane w otoczenie.

Nowe, naturalne elementy pustynnego krajobrazu.

To tutaj powstaje najważnieszy, podstawowy budulec świetlanej emirackiej przyszłości - cement.

[ W tle powinien już lecieć "Kombinat" Republiki. Jeszcze nie leci? ]

Zamieszkaj z nami na osiedlu w Jabal Ali Industrial Area. Oferujemy zapierające dech w piersiach zachody słońca pod wysokim napięciem.

/\/\.

 

 

 

2008____listopad____02____________________________________________

Koleander, Czyli Kury z Bagladeszu.

Osobnik /\/\. pobierał kulinarne lekcje u wielkiego mistrza kucharskiego z Bangladeszu - Liayasa. W tym jakże egzotycznym i odległym kraju jada się skromnie, ale za to konkretnie ostro i w pełni manualnie *!

Poniżej przepis na Coriander Chilli Curry Chicken Bengali.

Solidną bazę tego dania stanowią: 3-4 cebule, jedna papryka czerwona (dla dodania kolorytu) i pocięte łodyżki kolendry (Coriander). Wrzucamy to do gara podlanego olejem / oliwą, dosmaczamy używając klasycznego liścia zupowego laurowego (Bay Leaf), owoców Kordamonu (Cardamom) oraz cynamonu w kawałkach (Cinammon Sticks). Solimy - jedna łyżka.

Dodajemy kurczaka ok. 6 piersi (na duży posiłek dla 3ech osób) albo teraz już (będzie bardziej przypieczony), albo dopiero po przyprawach głównych (całość będzie bardziej aromatyczna a kurczak miększy).

Teraz trzy przyprawy główne: Kukruma = Curcuma Moulu (Haldi Turmeric - żółte takie, mocno brudzi)** zmieszana z Chili Powder i Garam Masala. Mieszamy w osobnym naczynku w oliwie i dodajemy do gara.

Potem lecą 2-3 miękkie pomidory (wydobywają słodkość potrawy) z małą garścią świeżych liści kolendry i całe papryczki chilli (wtedy jest mniej ostre, bo pokrojone papryczki dają konkretny ogień!).

Kluczem do osiągnięcia mistrzostwa świata jest tu koordynacja czasoprzestrzenna, czyli precyzja ilości i odpowiedniego czasu dodawania przypraw.

Gotowe podajemy z ryżem basmanti i posypujemy jeszcze trochę świeżą kolendrą (liście) i szczypiorkiem. Z jedzenia wyjmujemy liście laurowe i Kordamon. Jemy uważnie, a jeśli nie rozgryziemy przypadkiem papryczki chilli - jesteśmy bezpieczni!

* jje się jedną - zawsze prawą reką***! (spróbujcie urwać chleb arabski jedną ręką - wyzwanie na miarę zaawansowanej olimpijskiej szermierki pałeczkami przy potrawach chińskich)

** /\/\. używał wcześniej tego żółtego tylko eksperymentalnie, do jajecznicy (można polecić!)

*** bo lewej ręki używa się w tych kulturach tylko i wyłącznie do czynności związanych z.. odwrotnym końcem układu pokarmowego...

/\/\.

 

 

 

2008____październik____30_________________________________________

Odbicie Palmy.

Przejawów odbicia palmy jest w Dubailandii całe mrowie. Palma odbija tu nie tylko w niedzielę *, ale przy każdej innej okazji również. Wyraźnie na tle innych odbić wyróżnia się odbicie sporawej palmy z dzielnicy Jumeirah.

Ikoniczna ( a jakże) inwestycja na wybrzeżu Emiratów, to największa sztuczna wyspa** na świecie (a jak! przynajmniej do czasu ukończenia kilku następnych, jeszcze większych: Palm Deira, Palm Jebel Ali i wysp The World (sic!)). Chodziło mniej więcej o to, żeby była widoczna z Andromedy, Plutona, albo przynajmniej z któregoś z tych przerośniętych pagórków wulkanicznych Marsa, razem z Wielkim Murem Chińskim i Wielką Dziurą Ozonową. Przedsięwzięcie w skali Mega do kwadratu - w nowym, jeszcze ogromniejszym tego słowa znaczeniu i wymiarze ponad kosmicznym.

Marketing tego Ósmego Cuda miał taką dźwignię, że prawie natychmiast, jeszcze w fazie projektowej założenia, brytyjscy piłkarze, bogaci rosjanie i prezydenci Afganistanu wykupili tutaj mieszkania na pieńku. Takie miejsce! Taka okazja! (cena z początku była relatywnie niska, po dwóch latach znienacka skoczyła o 150%).

Z początku miało tu się zmieścić ok. 5`000 mieszkań, ale wraz z rosnącymi lawinowo kosztami (oczywiście zaskakująco nieprzewidzianymi) i innymi trudnościami związanymi z realizacją tej niezaplanowanej inwestycji (bo nigdy nie stworzono dokładnego planu urbanistycznego) - inwestor, państwowa firma Nakheel, zdecydował się wcisnąć tutaj z deczka więcej posesji. Jakieś dwa razy tyle. W tym celu budował wyżej, gęściej i działeczki też rozmieszczał ciaśniej. Dwa razy ciaśniej. Kupiony w przedsprzedaży dom z działką 500m, wydawany był już jako 250-300m. Ponoć inwestorzy byli informowani o tej zmianie, ale niewiele osób zdecydowało się na zwrot pieniędzy, pewnie i tak większość z nich po kliku miesiącach zapomniała, że coś takiego w ogóle kiedyś nabyła.

Obecnie, pomijając kilka mniejszych trudności, jak stęchła morska woda w źle zaprojektowanych kanałach palmowych, brak drzew (w katalogach były całe gaje ***), brak dostępu do centralnej klimatyzacji (okazało się że trzeba za to dopłacać) i niekończące się listy usterek w apartamentach, nagle dostrzeżono inny problem - ta palma jest naprawdę ogromna! (w istocie: 5x6 km), mieszkań przybywa w tempie olimpijskim, a wyjazd z wyspy jest tylko jeden i przepustowość ma ograniczoną. Do tego cały ruch samochodowy z wyspy wyprowadzony jest na jedyną dużą drogę szybkiego ruchu w Dubaju - Sheikh Zayed Road, która już teraz, bez pełnego zapalmienia, korkuje się wzorcowo - jak autostrady w LA po solidnym amerykańskim śniadaniu.

Mimo to, tempo sprzedaży apartamentów i villi na palmie nie spada, brytyjczycy dziobią posesje na plamie jak kura ziarno na podwórku.

 

Oto horyzont o bardzo wysokiej intensywności zabudowy:

Widok w stronę nowego hotelu Atlantis (ok. dwa razy większego niż zaplanowano) obecnie zamieszkany głównie przez obywateli rosyjskich na wakacjach i w interesach...

Wejście do domu wprost z autostrady? A trzeba było czytać drobny druk, okularki włożyć na nos.

Autostrada do 60km/h, a ponad nią krótka palmowa kolejka wysoko-wąsko torowa (jak myślenie projektantów wyspy).

Eksportowy produkt Zjednoczonych Emiratów Arabskich (drugi po ropie! ;) to szpule na kable, wszystko inne się importuje.

 

A teraz nieposkromiony pogromca dubajskiej fauny /\/\., pragnąc kontynuować wątek ornitologiczny, prezentuje:

Odbicie Palmy w video: czyli "Kto tu właściwie (w)puścił pawia?" ****

 

* Niedziela jest tutaj początkiem tygodnia, tzn. zastąpiła poniedziałek i tym samym straciła swoją leniwą, kuszącą powabność na rzecz przyziemnej twardej rzeczywistości dnia pracy pierwszego. Teraz to w niedzielę budzik osobnika /\/\. jest bardziej irytujący niż w inne dni tygodnia.

** Gwoli ścisłości jest to półwysep, ale wyspa .. brzmi dumniej.

*** Sporo drzew istniejących na palmie to palmy.. sztuczne - czyli maszty nadajników telefonii komórkowej przebrane z arabską pomysłowością za wysokie, dorodne palmy (dobrze że nie za sokoły albo wielbłądy). Te palmy też odbijają, i to jak! Prawie jak palma Rajkowskiej na rondzie deGaulle`a. Ale oczywiście.. nasza lepsza!

**** W roli głównej niedaleki kuzyn żurawia, po raz pierwszy na szerokim ekranie!!! Poza tym szef tej kuchni /\/\. poleca spożywać tego pawia w HD na pełnym ekranie, smacznego!

/\/\.

 

www: http://miroslawski.net

kontakt email: k.miroslawski@vp.pl

foto-albumy: http://picasaweb....

filmy: http://vimeo....