2008____listopad____24____________________________________________
Deira, tom II
Kupować, kupować, kupować.
Sprzedawać, sprzedawać, sprzedawać.
Targować, targować, targować.

 Metody konsumenta /\/\. na 100% skuteczną dubajską negocjację cenową:
paragraf #1 - p r z y w i t a n i e :
- wylewne arabskie przywitanie: Slalom Alejką i prawa ręka na sercu, ukłon pokazujący rozmówcy gniazdko na czubku głowy, potem dobrze zagaić skąd pochodzi, gdzie jego rodzina, jak liczna i tym podobne szczegóły zbliżające kontrahentów do siebie na gruncie prywatnym. Potem następuje oczywiście wybór towaru, ew. przymierzanie, itede... et cerata... etc...
 paragraf #2 - r o z p o c z ę c i e :
- zaoferowanie zapłaty na tyle śmiesznej i filigranowej, żeby sprzedawca ze śmiechu nakrył się kopytkami i tarzał w szyderczych spazmach radości po całym sklepie

paragraf #3 - r o z w i n i ę c i e (się z tematem) - potem po usłyszeniu horendalnie wysokiej kontr-propozycji nieprzyjaciela handlowego szybkie powołanie się na ogólno-światowy kryzys ekonomiczny (powinno zagwarantować zmiękczenie wstępnej ceny dla białasów o jakieś 20-30%)
- nastepnie można zaserwować 1-wszy tekst zmyślony na poczekaniu, na rozgrzewkę: "inni sprzedawcy na tej ulicy tylko czekają, żeby mi coś sprzedać - popatrz na nich, przyjacielu (w tym momencie podchodzimy do okna i wskazujemy teatralnie ręką w nicość), łykną moją ofertę jak młody pelikan sardynkę!"

 [ tu może nastąpić doszukiwanie się tzw. dziury w całym, czyli poszukiwanie wady w towarze, oczywiście nieomieszkawszy głośno poinformować sprzedającego, gdy coś znajdziemy, a nawet wtedy gdy nic nie znajdziemy! Nie ma rzeczy bez wad, to podejrzane! ]
 - i 2-gi improwizowany tekst, z gatunku rozbrajających, jeśli akurat mamy na sobie bródkę: "zobacz, mój przyjacielu, specjalnie zapuściłem arabską bródkę, żebyś mógł mi teraz zaraz obniżyć cenę!"

 
- jeśli kontroferta nadal oscyluje na poziomach niebios wytaczamy mocny argument etniczny: powołanie się na pochodzenie z biednego post-komunistycznego kraju z równoczesnym wybebeszeniem pustych kieszeni dżinsów na lewą stronę (wszystko oczywiście wcześniej przygotowane)

- jeśli cena nadal nie przystaje do realnej arabskiej ceny dla lokalesów, próbujemy tekst 3-ci - z gatunku dobijajaco-rozbrajajacych - jeśli jest się w sklepie z kimś, kto naturalnie akurat nie ma dużego zarostu (jak kolega Ozzish) : "zobacz, drogi przyjacielu, mój kolega specjalnie dokładnie ogolił się na tę okazję, żebyś teraz zaraz mógł nam obniżyć cenę!"

 - jesli ten ostatni wybryk krasomówczy nie przyniesie zadowalających dla portfela rezultatów, na pewno pomoże tzw. "final hit", czyli żwawe, gwałtowne, teatralne zerwanie się ku wyjściu (zwykle kończy się wylądowaniem ręki sklepikarza na ramieniu klienta i zapewnieniem, że przecież się jakoś dogadamy!)

 paragraf #4 - w y k o ń c z e n i e (przeciwnika):
- wyjęcie z ukrytej kieszonki banknotu 500, albo i 1000, 2000 dirhamowego, w celu dostania 95% reszty, żeby już całkiem dobić pokonanego i liżącego już finansowe rany kontrahenta... 








/\/\. |